Kolejnym celem naszej alaskańskiej wyprawy było Seward i Kenai Fjords National Park. Około południa, tym razem już wynajętym samochodem, ruszyliśmy w jedną z najbardziej malowniczych tras na Alasce. Praktycznie przez 200 kilometrów, czyli od samego Anchorage aż do Seward, rozpościerają się niesamowite górskie krajobrazy, które nawet przez sekundę nie pozwalają się nudzić. Każdy zakręt to nowy, niezapomniany widok, który zapiera dech w piersi. Nasza podróż zamiast 2 godzin, zajęła nam chyba ponad 6, bo co rusz zatrzymywaliśmy się, aby nacieszyć oko oraz by uwiecznić te wyjątkowe pejzaże na zdjęciach.
sobota, 17 września 2011
środa, 14 września 2011
Denali National Park, czyli Into the Wild
We wtorek, tuż po śniadaniu na kempingu Riley Creek, pożegnaliśmy się z Owenem (naszym znajomym myśliwym), zapakowaliśmy nasze tobołki i poszliśmy na przystanek przy wjeździe do Denali National Park. Stąd miał zabrać nas autobus, a dokładniej mówiąc camper bus, i zawieźć ponad 130 kilometrów w głąb parku. Naszym celem było obozowisko przy jeziorze Wonder Lake - najgłębiej położony kemping w parku.
piątek, 9 września 2011
Autostopem do Denali
Plan na wtorek był prosty - dostać się z Anchorage do Denali. Jedyne utrudnienie to fakt, że postanowiliśmy się poruszać autostopem. Pomysł o tyle szalony, że nigdy tego wcześniej nie robiliśmy. Na szczęście udało mi się przekonać resztę wycieczki, że pokonanie 400 kilometrów na Alasce nie powinno być problemem. Sam nie wiem skąd to przeświadczenie, ale grunt to pozytywne nastawienie. Spakowaliśmy więc niezbędny sprzęt, pozostałe klamoty zostawiliśmy w hotelu i ruszyliśmy w poszukiwaniu przygody.
Alaskański autostop w wersji Słupskiej
poniedziałek, 5 września 2011
Przystanek Alaska
Rozgrzewkę w Nowym Jorku mamy za sobą. Zbyt wiele nie zobaczyliśmy, ale taki był plan, aby skupić się jedynie na miejscach, które pominęliśmy podczas naszych poprzednich wizyt w Wielkim Jabłku. Tym sposobem popłynęliśmy promem, by z wody móc zobaczyć panaromę Manhattanu oraz przybić piątkę ze Statuą Wolności, a także wybraliśmy się na spacer do Central Parku. Tutaj załapaliśmy się nawet na małe hollywood. W tym samym czasie bowiem kręcone były sceny do filmu, w którym w głównego bohatera wciela się Robert Downey Jr. (tytuł chyba "The Avengers", ale ciężko powiedzieć, bo to niby była tajemnica.
piątek, 2 września 2011
3, 2, 1, START!
No i stało się. Po paru miesiącach planowania i kilkutygodniowych przygotowaniach do wyprawy w końcu wyruszyliśmy w naszą podróż marzeń. Od 6 godzin jesteśmy w drodze do Nowego Jorku. Już na starcie mieliśmy nawet małą przygodę, bo w megabusie zepsuła się klima i trzeba było czekać ponad godzinę na nowy autobus. Nastroje pozytywne, humory dopisują, tylko w brzuchu trochę burczy, a do Nowego Jorku jeszcze z 8h.
Pożegnanie z chatą w Toronto, który była naszym domem przez ostatni rok
Subskrybuj:
Posty (Atom)
WSZYSTKO CO CHCIELIBYŚCIE ZNALEŹĆ NA BLOGU - KATEGORIE
alaska
(5)
birma
(5)
Borneo
(3)
ciekawostki
(10)
dania
(1)
donegal
(1)
drużyna L
(1)
festiwale
(8)
floryda
(2)
geocaching
(3)
góry
(3)
hiszpania
(4)
indonezja
(1)
islandia
(2)
kanada
(43)
konkurs
(1)
kopenhaga
(1)
kultura
(1)
malezja
(4)
maraton
(3)
marzycielska poczta
(1)
meksyk
(4)
muzyka
(5)
nba
(3)
nepal
(5)
niemcy
(1)
podróż marzeń
(29)
podróż w nieznane
(28)
podróże
(55)
polska
(6)
porady
(2)
road trip
(1)
rodzinka
(11)
singapur
(1)
sport
(16)
sumatra
(1)
tajlandia
(6)
triathlon
(3)
usa
(26)
włochy
(3)
zachodnia irlandia
(5)
zielona wyspa
(22)
zwierzaki
(5)
życie
(39)