Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona wyspa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona wyspa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

Podróży świat 6-ciu stóp i 4-ech łap.

Trochę nam się ostatnio blog zakurzył. Aż ciężko uwierzyć, że minęło ponad półtora roku od ostatniego wpisu, ale taka jest brutalna prawda. Nikt nas nie porwał, ani nie wystrzelono nas w kosmos. Po prostu dopadło nas małe blogowe lenistwo. Lenistwo i jeszcze kilka innych czynników, które spowodowały tak długą ciszę w eterze. Jest jednak szansa, że to się poprawi. Pojawiła się bowiem mała Gwiazdka, z tym że nie na niebie a pomiędzy nami, która zwiastuje nieuniknione zmiany. Skali tych zmian jeszcze w pełni nie jesteśmy świadomi (i chyba nigdy nie będziemy), ale na pewno szybko poczujemy ich wpływ. Ale po kolei...

Ani i Fuksa pomysły na pierwszą podróż.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Lucky - Irlandzki Rudzielec, który skradł nasze Serca.

Minęły ponad 2 miesiące od smutnej chwili, kiedy na zawsze opuściła nas nasza mała Lucky. W międzyczasie wielokrotnie próbowałem naskrobać choć parę zdań o tym niesamowitym Rudzielcu, jednak za każdym razem brakło mi słów, które w pełni by oddały to jak wyjątkowym Psiakiem była Luckunia. Wielu z was miało okazję ją poznać, spędzić trochę czasu i osobiście przekonać się o jej wyjątkowości. Pozostali natomiast mogli spotkać ją na stronach bloga, gdzie dość często pojawiały się jej zdjęcia oraz różne historie z nią związane. Lucky była rewelacyjnym zwierzakiem i z całego serca dziękuję losowi za każdą sekundę, którą spędziła z nami. Nigdy nie zapomnę jej wesołego pyszczka oraz nastroszonych uszu, zwłaszcza gdy słyszała dźwięki ulubionej kaczkowej piosenki. Nie jestem jeszcze gotowy, żeby napisać coś więcej. Zamiast tego postanowiłem więc stworzyć krótki filmik z bardziej lub mniej rozbrykanymi zdjęciami Lucky. Wydaje mi się jednak, że taki sposób o wiele lepiej oddaje jej wyjątkowość niż jakiekolwiek słowa. Jeszcze raz - dziękujemy, że to nas wybrałaś. Nigdy Cię nie zapomnimy!


środa, 9 stycznia 2013

Irlandia, czyli tam i z powrotem.

No i stało się. W poniedziałek, po prawie rocznym pobycie w Irlandii (do całego roku zabrakło dosłownie kilku dni), wróciliśmy do Polski. Nie wiemy jeszcze czy to ostateczny rozbrat z Zieloną Wyspą, czy może tylko kolejna dłuższa przerwa, ale i tak z żalem rozstawaliśmy się ze znajomymi oraz ulubionymi miejscami w Dublinie. Ciężko dokładnie zliczyć który to już raz pakujemy wszystkie swoje klamoty i przenosimy się w inne miejsce, ale tak na oko wychodzi coś mniej więcej w okolicach 25 przeprowadzek w ciągu ostatnich 10 lat. Pewne jest natomiast to, że zaczynamy być w tym niekwestionowanymi specjalistami.

czwartek, 22 listopada 2012

Na krańcach Irlandii.

Niezbyt porywający wschód, brytyjska północ, rewelacyjny zachód oraz umiarkowane południe - każdy z wymienionych kierunków poznaliśmy już dość dokładnie w związku z czym coraz trudniej znaleźć nam ciekawe miejsca na Zielonej Wyspie, do których jeszcze nie dotarliśmy. Nie oznacza to jednak, że takich miejsc nie ma. Znalezienie ich po prostu zajmuje nam teraz trochę więcej czasu.

wtorek, 18 września 2012

Wakacyjne Festiwale w Dublinie

W tym roku mieszkańcy Dublina mogli poczuć się rozpieszczeni przez wakacyjną pogodę. Niemal całe lato było słoneczne, a jeśli nawet czasem popadało, to głównie w tygodniu, aby w weekend znów lekko przygrzać (w Irlandzkich standardach ciepło to okolice 20 stopni, a wszystko ponad to już gorąco). Nie pamiętam kiedy ostatnio miałem okazję grać w kosza na dworze po kilka razy w tygodniu. Ponadto takie okoliczności przyrody doskonale sprzyjały festiwalom i innym podobnym imprezom, które w tym okresie odbywały się pod zieloną chmurką. Taste of Dublin, Tall Ships Races czy Street Performance World Championship to tylko kilka z nich, w których mieliśmy okazję uczestniczyć. I choć w porównaniu z festiwalami, które poznaliśmy w Polsce i Kanadzie, wypadają one trochę bledziej, to nie zmienia to faktu że w większości wypadków bardzo fajnie spędziliśmy czas.

niedziela, 12 sierpnia 2012

Mocno Subiektywny Top 5 Irlandzkich Atrakcji

Gdyby ktoś powiedział mi na studiach, że po ich zakończeniu tylko rok spędzę w kraju nad Wisłą, a resztę na emigracji, to mocno bym go pukał w głowę. I nawet nie chodzi o to, że brzmiało to niewiarygodnie, tylko że ja wtedy takiego scenariusza nawet przez pół sekundy nie brałem pod uwagę. A tutaj, nim się nawet zdążyłem obejrzeć, stuknęły mi 4 lata na obczyźnie - z czego rok w kraju klonowego liścia i 3 lata (w wersji 2+1) na zielonej wyspie. No i właśnie z okazji mijającej 3 rocznicy pobytu w Irlandii, postanowiłem wraz z Agą pokusić się o sporządzenie listy zielonych atrakcji, które do tej pory odwiedziliśmy i które w naszym odczuciu były tymi "Naj". No to zaczynamy odliczanie!

poniedziałek, 30 lipca 2012

O Psie, który latał samolotem.

A ponadto jeździł samochodem, autobusem, metrem i pociągiem, a także pływał statkiem, motorówką, kanu i promem. Dotychczas, w ciągu zaledwie kilku lat, Lucky odwiedziła Irlandię i Irlandię Północną, Polskę, Niemcy, Kanadę oraz USA (ponadto przejazdem zahaczyła o Anglię i Belgię). Całkiem sporo jak niewielkiego czworonoga, który zapewne nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, że przemierza świat i pokonuje kolejne granice. Dla Lucky zmieniają się przede wszystkim zapachy i miejsca, a dokładniej rzecz ujmując łóżka, w których będzie spała. Z pozoru mogłoby się zatem wydawać, że podróżowanie z psem jest łatwe, lekkie i przyjemne. Niestety nie zawsze jest tak różowo.

Ciekawe po jakiemu szczekają psy po drugiej stronie Niagary?

poniedziałek, 23 lipca 2012

Mini Playback Show

Kto z nas nie pamięta błogich czasów podstawówki, kiedy nasze życie sprowadzało się jedynie do chodzenia do szkoły oraz ciągłego przebywania na podwórku przed blokiem, gdzie z kolesiami grało się w piłkę (dziewczyny skakały w "gumę") albo bawiło w chowanego. To były czasy. Ostatnio z Agą mogliśmy trochę odkurzyć wspomnienia z dzieciństwa - aż ciężko uwierzyć, że minęło już ponad 15 lat! Umożliwił nam to koncert Roxette, na który wybraliśmy się w zeszłym tygodniu. Pewnie teraz zastanawiacie się jaki to ma związek z podstawówką. Ano ma - Mini Playback Show.

czwartek, 12 lipca 2012

Groupon w siodle.

O Grouponie, CityDealu czy innych podobnych MajDilach słyszał chyba każdy. Spora część z was pewnie skorzystała już nawet z jakieś niesamowitej okazji, zwłaszcza że w tych można wybierać do wyboru do koloru. My również nie pozostajemy w dealowaniu bierni, a szczególnie Aga jest bardzo aktywna w tej dziedzinie. Bardzo ciężko jest się jej oprzeć, gdy pojawia się nowa rewelacyjna promocja. Dzięki jej instynktowi kupieckiemu i "wyjątkowej" asertywności okazyjnie byliśmy między innymi w kilku restauracjach oraz załapaliśmy się na parę masaży, o Agowych wizytach u fryzjera i tym podobnych nie wspominając. Ostatnio natomiast postanowiła przenieść nasze dealowe doświadczenia na kolejny poziom fundując nam konne emocje w jednej z okolicznych stadnin.

Prezentujemy się jak mocno amatorscy aktorzy startujący w castingu do Bonanzy.

środa, 27 czerwca 2012

Triatlon - to brzmi dumnie.

Zbyt dużo wolnego czasu sprawia, że głupie pomysły przychodzą do głowy. Kolejny raz mogłem się o tym przekonać tuż po przyjeździe do Irlandii na początku roku. Byłem wtedy jeszcze w trakcie szukania pracy więc miałam sporo wolnego. Byczenie się na kanapie przed telewizorem zupełnie nie jest w moim stylu, zacząłem więc rozkmniniać jaki by tu cel przed sobą postawić, żeby skutecznie zmotywować się do działania. Inna sprawa, że lubię podejmować nowe wyzwania, dlatego po dwóch fantastycznych przygodach z maratonami (dla zainteresowanych: historia debiutu w Barcelonie oraz relacja z biegu ulicami Toronto), trzeba było zabrać się za coś nowego. Tak oto narodził się w mojej głowie pomysł startu w triatlonie.

piątek, 15 czerwca 2012

Balonowa Rocznica

Ostatnio przypadał Dzień Dziecka, a co się z tym od wielu już lat wiąże i nasza szczególna rocznica. Dokładniej rzecz ujmując 1 czerwca minęło 11 lat od naszego pierwszego spotkania, czy jak kto woli od pierwszej randki. Tamtego pamiętnego dnia wybraliśmy się na partyjkę bilarda i rundę w pićki (czy ktoś oprócz Agi tak nazywa cymbergaja:), a następnie na bezcelowy spacer ulicami Słupska, podczas którego przegadaliśmy chyba wszystkie możliwe tematy - tak nam się gadka kleiła. Upłynęło 11 lat, a my ciągle potrafimy prowadzić takie dyskusje. Zwłaszcza, że dzięki niekończącym się pomysłom, dostarczamy sobie interesujących tematów do rozmów. Tym właśnie sposobem w rocznicowy weekend wylądowaliśmy na pokazie balonów, które odbywały się niedaleko Dublina.

środa, 2 maja 2012

Najwyższe klify w Europie zdobyte!

Brzmi godnie, ale niestety informacja zawarta w tytule jest tylko połowicznie prawdziwa. Zgadza się jedynie to, że podczas weekendowego wypadu do hrabstwa Donegal udało nam się wejść na szczyt Slieve League, które rzekomo są najwyższymi klifami w Europie. Niestety po raz kolejny okazało się, że irlandzkie rekordy niewiele mają wspólnego z prawdą. Dzięki wrodzonej skłonności Irlandczyków do koloryzowania, do tej pory mieliśmy okazję przechadzać się najdłuższą promenadą w Europie (Salthill w Galway) oraz podziwiać jelenie w największym parku miejskim (Phoenix Park w Dubinie). Teraz na tej liście mamy również najwyższe klify.

Klify Slieve League - fałszywy rekordzista.

środa, 25 kwietnia 2012

Irlandzkie początki - wersja druga ulepszona.

No i wróciliśmy na nasze stare "zielone śmieci". Zawitaliśmy niemal jak do domu, gdzie z otwartymi rękoma i butelką szampana czekały na nas Szwedziki. Mało tego, Aga od razu następnego dnia po przylocie pognała na 9 rano do pracy, więc momentalnie wszystko wróciło do stanu sprzed wyjazdu do Kanady. Trochę jakbyśmy obudzili się z pięknego snu, bo ktoś nas uszczypnął. I wcale nie chodzi o to, że Irlandia jest dla nas koszmarem, bo jest wręcz przeciwnie. Mam na myśli to, że minęło prawie półtora roku i po niewiarygodnie udanym pobycie w Toronto oraz absolutnie fantastycznej 3-miesięcznej Podróży Marzeń znów jesteśmy w punkcie wyjścia. Czasami nawet mam wrażenie jakbyśmy nigdy nie wyjechali z Dublina.

Zielono nam!

niedziela, 8 maja 2011

Gdzie urlopy trwają najdłużej?

Jest kilka rzeczy w Polsce, za którymi będąc na emigracji szczególnie tęsknimy. I nie chodzi nam tutaj bynajmniej o rodzinę i znajomych, którzy z oczywistych względów są na szczycie tej listy. Mamy na myśli urlopy, a dokładniej rzecz ujmując ich długość. Kraje, które do tej pory zamieszkiwaliśmy, są dosyć mocno zróżnicowane w tym temacie. Warto więc dowiedzieć się co w trawie piszczy, zanim wyemigrujemy, żeby potem uniknąć niespodzianek.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Slieve Donard

Kolejny weekend kolejna górka. Razem ze znajomymi (tj. Szwedzikami, Dominiką i Łukaszem z Kamilą) postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt Irlandii Północnej, czyli Slieve Donard o wysokości 852m n.p.m. Góra położona jest w południowej części prowincji Ulster w hrabstwie Down, tuż u wybrzeży morza Irlandzkiego (wspinaczka rozpoczyna się praktycznie z poziomu 0 metrów). U jej podnóża usytuowane jest Newcastle, niewielkie rybackie miasteczko z którego rozpoczęliśmy naszą wycieczkę. Wybraliśmy najbardziej popularną trasę, która składała się z dwóch zgoła odmiennych części. Pierwszej, niezbyt trudnej, wiodącej poprzez urokliwy las wzdłuż górskiego potoku z licznymi wodospadami. Oraz drugiej, skalnej drogi o dość stromym podejściu, w trakcie której wszyscy uczestnicy wyprawy w milczeniu wypatrywali upragnionego szczytu. Zapierające dech w piersiach widoki roztaczające się ze Slieve Donard na morze, rozległe niziny obu Irlandii oraz pozostałe szczyty gór Mourne w pełni wynagrodziły nam trudy wspinaczki. Poniżej kilka zdjęć z naszego wypadu.


środa, 28 lipca 2010

Aquathlon w Bray

Około 2 miesiące temu postanowiłem spróbować swoich sił w triatlonie na dystansie olimpijskim (dla niewtajemniczonych zawody te składają się z trzech konkurencji, tzn. pływania 1.5km, jazdy na rowerze 40km i biegania 10km). Start planuję na koniec sierpnia, jednak wcześniej postanowiłem sprawdzić się w aquthlonie (zwanym również duathlonem, ze względu na fakt, że ograniczony jest jedynie do dwóch konkurencji).


poniedziałek, 21 czerwca 2010

Connemara & Achill 2010

Prawie 1000 kilometrów przejechanych w 4 dni, tyle potrzeba nam było na odkrycie uroków Connemary oraz jej najbliższych okolic. Mimo że byliśmy w tym miejscy rok wcześniej, bardzo chętnie powróciliśmy do tej przepięknej irlandzkiej krainy, aby ponownie zachwycać się nietkniętym jeszcze przez człowieka krajobrazem zachodniej części wyspy.


niedziela, 16 sierpnia 2009

Długi weekend w hrabstwie Kerry

Kolejny długi weekend i kolejny pomysł na jego spędzenie poza domem. Jako że większość wartych zobaczenia miejsc w Irlandii znajduje się po jej zachodniej stronie, wybór celu podróży ograniczyliśmy właśnie do tej części wyspy. Innym kryterium była chęć Agi zobaczenia delfinów, dlatego zdecydowaliśmy się na hrabstwo Kerry, a dokładniej park narodowy w Killarney oraz półwysep Dingle. Szykowanie się zaczęliśmy od znalezienia miejsc noclegowych, w których przyjęto by z otwartymi rękami nie tylko nas, ale także i naszego małego potwora. Trochę czasu nam to zajęło, ale w końcu udało nam się trafić na odpowiednie lokum. Pozostała część przygotowań przebiegła gładko i w sobotę rano, z rowerami w bagażniku, niewielkim prowiantem i ciuchami na tylnych siedzeniach oraz mną i Agą wraz z Lucky w nogach, ruszyliśmy przed siebie.


poniedziałek, 6 lipca 2009

Moherowe Klify - reaktywacja



Lato tuż tuż więc Daniel uznał, że należy nam się krótki wakacyjny wypad. Wybór padł na zachodnie wybrzeże Irlandii, a konkretnie na Moherowe Klify (ang. Cliffs of Moher) i Park Narodowy Connemara w hrabstwie Galway. Raz już mieliśmy okazję być na Klifach Moheru, ale niestety irlandzka pogoda nas nie rozpieszczała wtedy, i nie dość że padało i wiało tak, że trudno było się utrzymać na nogach, to dodatkowo jeszcze była taka mgła, że klify zobaczyliśmy dopiero na zdjęciach w centrum turystycznym. Mieliśmy jednak nadzieję, że tym razem kapryśna pogoda nie pokrzyżuje nam planów i w końcu zobaczymy ten jeden z najpiękniejszych zakątków Zielonej Wyspy.

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Dzień Świra



O ile pamięć nas nie myli to takiego dnia jak dzisiaj nigdy nie mieliśmy. Niby piękna słoneczna sobota, a dzień utkwi nam w pamięci z zupełnie innych powodów. Od samego rano czuć było, że coś wisi w powietrzu i nie musieliśmy długo czekać żeby przekonać się co to jest. 30 minut w korku i ominięty zjazd z autostrady, przez który straciliśmy kolejne 30 minut z życia, to tylko przystawka do dania głównego.

WSZYSTKO CO CHCIELIBYŚCIE ZNALEŹĆ NA BLOGU - KATEGORIE

alaska (5) birma (5) Borneo (3) ciekawostki (10) dania (1) donegal (1) drużyna L (1) festiwale (8) floryda (2) geocaching (3) góry (3) hiszpania (4) indonezja (1) islandia (2) kanada (43) konkurs (1) kopenhaga (1) kultura (1) malezja (4) maraton (3) marzycielska poczta (1) meksyk (4) muzyka (5) nba (3) nepal (5) niemcy (1) podróż marzeń (29) podróż w nieznane (28) podróże (55) polska (6) porady (2) road trip (1) rodzinka (11) singapur (1) sport (16) sumatra (1) tajlandia (6) triathlon (3) usa (26) włochy (3) zachodnia irlandia (5) zielona wyspa (22) zwierzaki (5) życie (39)