Ostatnim punktem na mapie Alaski, który chcieliśmy zobaczyć (tak naprawdę, chcieliśmy zobaczyć o wiele więcej, ale 2 tygodnie to jednocześnie i dużo i o wiele za mało żeby odwiedzić wszystko to, co by się chciało), był port Valdez i jego okolice. Trasa z Anchorage wynosi aż 500 kilometrów, jednak niemal od przekroczenia granic miasta cała uwaga skupia się na mijanych widokach. Rozległe pasma górskie, wyschnięte koryta rzek czy żółto-czerwone liście drzew (w ogóle złota polska jesień jest niczym w porównaniu do nasyconych barw jesiennych na Alasce - żółć i czerwień aż biją po oczach), to wszystko tworzy niesamowity krajobraz, który nawet na zdjęciach daleki jest od rzeczywistości. Inna sprawa, że przy takich okolicznościach przyrody podróż znacznie się wydłuża. Trzeba przecież nacieszyć oko i uwiecznić widok na fotkach.
Rzeka Matanuska