Jeszcze w Dublinie znajomy powiedział mi, że Toronto to taki kanadyjski Nowy Jork. Jakkolwiek dziwnie to nie brzmi, coś w tym jednak jest. Oczywiście na odpowiednio mniejszą skalę. Dobrym przykładem jest Dundas Square, czyli taki lokalny Times Square. Bardzo kolorowe miejsce z licznymi sklepami, różnorodnymi restauracjami, nowoczesnym kinem i popularnymi klubami, a także jarzącymi się neonami oraz wszechobecnymi reklamami, które spoglądają na przechodniów z okolicznych budynków. W okresie letnim odbywają się tu projekcje filmów oraz koncerty muzyczne. Ponadto na co dzień wszystkim odwiedzającym to miejsce czas umilają wszechobecni uliczni artyści. Mam wrażenie jednak, że każdy kto choć raz był w Nowym Jorku, będzie uważał, że na Dundas Square nie za bardzo jest się czym zachwycać.
Dundas Square w Toronto
